Są roguelike’i, w których po śmierci bohatera człowiek patrzy na ekran, wzdycha i zaczyna od nowa. Jeszcze jeden run. Jeszcze jedna próba. Jeszcze pięć minut, które oczywiście zamienia się w godzinę.
Children of Morta robi coś trochę innego.
Kiedy wracasz z nieudanej wyprawy, gra nie mówi tylko: „spróbuj ponownie”. Wracasz do domu. Do rodziny. Ktoś rozmawia przy stole, ktoś ćwiczy, dzieci biegają po pokojach, a narrator opowiada o rzeczach znacznie bardziej przyziemnych niż ratowanie świata.
I właśnie dlatego produkcja Dead Mage, mimo premiery w 2019 roku, nadal ma własny charakter.
We wrześniu 2026 roku Children of Morta nie jest już nową grą. Nie dostaje sezonów co kilka tygodni i nie próbuje ścigać się z aktualnymi premierami liczbą wydarzeń. Jej plan rozwoju został zakończony kilka lat temu, więc dzisiaj dostajemy po prostu gotową, zamkniętą produkcję.
Dla części graczy to wręcz zaleta.
Kupujesz grę, uruchamiasz ją i grasz. Nie musisz sprawdzać harmonogramu sezonu, odbierać codziennych nagród ani zastanawiać się, czy za tydzień zniknie jakaś aktywność.
A przy okazji odkrywasz, że pod pikselową grafiką kryje się jedna z sympatyczniejszych historii rodzinnych, jakie trafiły do gatunku rogue-lite.
Children of Morta – najważniejsze informacje
| Element | Informacja |
|---|---|
| Premiera PC | 3 września 2019 |
| Premiera konsolowa | 2019 |
| Producent | Dead Mage |
| Wydawca | 11 bit studios |
| Gatunek | Action RPG, rogue-lite, dungeon crawler |
| Platformy | PC, PlayStation 4, Xbox One, Nintendo Switch |
| Nowe konsole | Gra działa również dzięki kompatybilności na nowszych systemach |
| Liczba głównych grywalnych Bergsonów | 7 |
| Co-op | Tak, dla dwóch graczy; zakres funkcji zależy od platformy |
| Dodatki | Paws and Claws, Ancient Spirits |
| Dodatkowy tryb | Family Trials |
Na pierwszy rzut oka opis wygląda znajomo. Losowo składane podziemia, hordy przeciwników, rozwój postaci, bossowie i powtarzanie wypraw.
Ale jest jeden ważny szczegół.
Nie rozwijasz pojedynczego anonimowego wojownika.
Rozwijasz rodzinę.
Tu nie chodzi o jednego bohatera
Bergsonowie są strażnikami góry Morta. Kiedy tajemnicze Zepsucie zaczyna pochłaniać okolicę, cała rodzina zostaje wciągnięta w walkę.
Brzmi jak klasyczna historia fantasy.
I trochę nią jest.
Mamy pradawne zło, potwory, świątynie, magię i wielkie zagrożenie. Jednak twórcy szybko przesuwają uwagę z samego ratowania świata na ludzi, którzy próbują go ratować.
John nie jest po prostu klasą z tarczą.
Jest ojcem.
Linda nie jest wyłącznie łuczniczką z atakiem dystansowym.
Jest jego córką.
Kevin nie funkcjonuje jak anonimowy zabójca wyciągnięty z listy klas RPG. Ma własne relacje, temperament i miejsce w rodzinie.
Kiedy gra zaczyna pokazywać krótkie sceny z życia Bergsonów, bohaterowie przestają być tylko zestawami statystyk.
To bardzo prosty trik narracyjny. I nadal działa.
Śmierć w podziemiach nie zatrzymuje fabuły
W klasycznym roguelike’u przegrana bywa przede wszystkim mechaniczną karą. Tracisz run, część postępu albo wszystko, co zebrałeś.
Children of Morta wykorzystuje porażkę jako część rytmu opowieści.
Wracasz do rodzinnego domu i często odkrywasz nową scenę.
Ktoś ma problem. Ktoś się martwi. Pojawia się nowa rozmowa, wydarzenie albo mały fragment historii.
Dzięki temu przegrana nie zawsze czuje się jak zmarnowane dwadzieścia minut.
Czasem właśnie po niej dzieje się coś ciekawego.
Gra wie, że będziesz ginąć. Zamiast udawać, że każda śmierć jest wyjątkiem, wplata ten cykl w narrację.
I to jedna z rzeczy, które po siedmiu latach nadal wyróżniają Children of Morta.
Każdy Bergson naprawdę gra inaczej
Zmiana postaci nie oznacza tutaj różnicy typu „ten miecz zadaje 10 procent więcej obrażeń”.
Bohaterowie reprezentują wyraźnie odmienne style walki.
| Postać | Styl gry | Dla kogo |
|---|---|---|
| John | Miecz i tarcza, walka z bliska, blokowanie | Dla osób lubiących spokojniejsze i bezpieczniejsze podejście |
| Linda | Łuk i ataki dystansowe | Dla graczy, którzy wolą utrzymywać przeciwników na odległość |
| Kevin | Szybkie sztylety i wysoka mobilność | Dla fanów agresywnej, bardzo dynamicznej walki |
| Lucy | Magia ognia i ataki z dystansu | Dla osób lubiących mocne zdolności obszarowe |
| Mark | Walka wręcz i szybkie przemieszczanie | Dla fanów mobilnego stylu opartego na kombinacjach |
| Joey | Ciężki młot i potężne uderzenia | Dla graczy, którzy wolą siłę zamiast szybkości |
| Apan | Wsparcie, leczenie i walka | Szczególnie ciekawa w grze kooperacyjnej |
Na początku prawie każdy znajduje swojego faworyta.
Linda jest wygodna, bo można trzymać dystans. Kevin jest szybki i efektowny. John daje sporo bezpieczeństwa.
A potem Children of Morta delikatnie mówi: fajnie, ale spróbuj kogoś innego.
Gra nie chce, żebyś przez 20 godzin używał jednej postaci
Jednym z ciekawszych pomysłów jest Corruption Fatigue.
Jeżeli zbyt często wysyłasz tę samą postać do walki, Zepsucie zaczyna ją osłabiać. Bohater potrzebuje odpoczynku.
Pierwsza reakcja?
„Ale ja chcę grać Lindą”.
Po chwili okazuje się jednak, że ten system ma sens.
Twórcy przygotowali kilka naprawdę różnych stylów walki i chcą, żeby gracz je poznał. Zamiast pozwolić mu przykleić się do jednej postaci na całą kampanię, delikatnie wypychają go ze strefy komfortu.
Dzięki temu uczysz się kolejnych członków rodziny.
I nagle postać, której nie chciałeś dotknąć przez pierwsze pięć godzin, staje się nowym ulubieńcem.
Rozwijasz jednego bohatera, ale korzysta cała rodzina
To drugi sprytny element systemu rozwoju.
Każdy Bergson ma własne umiejętności, ale zdobywanie kolejnych poziomów odblokowuje również Family Traits. Są to bonusy działające na pozostałych członków rodziny.
W praktyce oznacza to, że czas spędzony z mniej lubianą postacią nie jest stracony.
Rozwijasz Marka, a korzyść może dostać Linda.
Grasz Johnem, a cała rodzina staje się trochę silniejsza.
To dobry sposób na połączenie fabuły z mechaniką.
Bergsonowie nie funkcjonują jak siedem osobnych zapisów postaci.
Rosną razem.
- każdy bohater ma własny zestaw aktywnych zdolności,
- poziomy postaci otwierają także bonusy dla całej rodziny,
- Corruption Fatigue zachęca do regularnej zmiany bohatera,
- różne postacie lepiej radzą sobie z różnymi przeciwnikami,
- część stylów staje się znacznie ciekawsza podczas gry w co-opie,
- rozwój rodziny trwa nawet wtedy, gdy pojedyncza wyprawa kończy się porażką.
Podziemia są losowe, ale fabuła nie jest
Children of Morta korzysta z proceduralnie generowanych lokacji.
Nie oznacza to jednak, że cała gra jest chaotycznym ciągiem przypadkowych pokoi.
Biomy mają własny wygląd, przeciwników, wydarzenia oraz bossów. Układ poszczególnych wypraw się zmienia, ale główna kampania prowadzi w określonym kierunku.
To dobre połączenie dwóch podejść.
Gra może zaskakiwać podczas kolejnych runów, a jednocześnie zachowuje normalną historię z początkiem, rozwojem i finałem.
Nie trzeba więc być fanem nieskończonych roguelike’ów.
Możesz potraktować Children of Morta jak zwykłe action RPG z kampanią, tylko z bardziej losową konstrukcją poziomów.
Losowość czasem pomaga. Czasem potrafi zirytować
Nie każdy run jest równie dobry.
Czasem szybko trafisz na świetne przedmioty, które idealnie współpracują z bohaterem.
Innym razem pierwsza połowa wyprawy przypomina spacer po magazynie rzeczy, których kompletnie nie potrzebujesz.
To naturalny problem gatunku.
Losowanie tworzy niespodzianki, ale odbiera pełną kontrolę.
Children of Morta nie jest pod tym względem wyjątkiem.
Jeżeli nie lubisz sytuacji, gdy jedna wyprawa jest znacznie łatwiejsza tylko dlatego, że dostałeś lepszy zestaw bonusów, momentami możesz się skrzywić.
Ale gra jest na tyle krótka i dynamiczna, że rzadko zamienia się to w prawdziwą frustrację.
Walka nadal daje satysfakcję
Pixel art może sugerować prostą grę indie, ale system walki jest całkiem konkretny.
Trzeba kontrolować pozycję.
Trzeba wiedzieć, kiedy zaatakować.
Trzeba unikać pocisków i nie dać się otoczyć.
A przy szybszych postaciach ekran potrafi zamienić się w mały chaos pełen przeciwników, efektów i eksplozji.
Najważniejsze jest jednak to, że sterowanie pozostaje czytelne.
Ataki mają wyraźny rytm. Unik daje poczucie kontroli. Poszczególne umiejętności da się szybko zrozumieć.
Nie potrzebujesz dwóch godzin tutoriali.
Wchodzisz do podziemia i po kilku minutach wiesz, o co chodzi.
Pixel art zestarzał się praktycznie idealnie
To chyba najłatwiejsza część oceny w 2026 roku.
Children of Morta nadal wygląda bardzo dobrze.
Nie dlatego, że ma gigantyczną rozdzielczość tekstur czy najnowsze techniki renderowania.
Po prostu ma własny styl.
Ręcznie przygotowane pikselowe postacie są płynnie animowane, światło nadaje lokacjom głębię, a drobne szczegóły sprawiają, że rodzinny dom Bergsonów naprawdę wygląda jak miejsce, w którym ktoś żyje.
Gdy dziecko siedzi w kącie, ktoś spaceruje po pokoju albo rodzina zbiera się przy stole, nie potrzeba fotorealistycznych twarzy.
Kilka dobrze ustawionych pikseli robi robotę.
I tutaj widać przewagę wyrazistego stylu nad pogonią za realizmem.
Gra z 2019 roku nie wygląda dziś jak technologiczny zabytek.
Narrator robi połowę klimatu
Children of Morta ma charakterystyczną narrację prowadzoną przez lektora.
To ważny element całej prezentacji.
Jego spokojny, niemal baśniowy sposób opowiadania tworzy kontrast z tym, co dzieje się podczas walki.
Przed chwilą ekran był pełen potworów, pocisków i ognia.
Wracasz do domu.
Tempo spada.
Narrator zaczyna opowiadać o rodzinie.
Gra przypomina, że pod systemami RPG nadal znajduje się konkretna historia.
Co-op potrafi zmienić Children of Morta w zupełnie inną grę
Samotna kampania jest dobra, ale granie w dwie osoby daje walkom inny rytm.
Jedna postać może przyciągać uwagę przeciwników, druga atakować z dystansu.
Apan może wspierać partnera. John może przejmować część presji. Linda dostaje więcej miejsca na spokojne strzelanie.
Najlepsze jest to, że postacie nie zostały zaprojektowane jako sztywne klasy MMO.
Nie ma obowiązkowego tanka, healera i DPS-a.
Można zestawiać bohaterów znacznie swobodniej.
Na PC gra doczekała się również internetowego co-opa dla dwóch osób w trybie fabularnym i Family Trials. Na konsolach warto przed zakupem sprawdzić konkretną wersję, ponieważ dostępność funkcji sieciowych różni się od wydania PC, a lokalna współpraca pozostaje podstawową opcją.
- co-op ułatwia kontrolowanie większych grup przeciwników,
- różne style Bergsonów zaczynają się wzajemnie uzupełniać,
- gra na jednej kanapie dobrze pasuje do rodzinnego charakteru historii,
- na PC można także rozgrywać kampanię online z drugim graczem,
- Family Trials również dobrze sprawdza się jako tryb dla dwóch osób.
Family Trials jest dla tych, którzy chcą więcej roguelike’a, mniej historii
Po premierze twórcy dodali Family Trials.
To osobny tryb od głównej kampanii.
I naprawdę ważne jest słowo „osobny”.
Nie jest to po prostu New Game Plus z większą liczbą przeciwników.
Family Trials mocniej skupia się na losowych buildach, kolejnych etapach i samej walce. Fabuła schodzi na dalszy plan.
Jeżeli po ukończeniu historii pomyślisz: „fajnie, ale chcę jeszcze godzinami bawić się systemem walki”, właśnie tam powinieneś zajrzeć.
Tryb daje więcej miejsca na eksperymentowanie z kombinacjami bonusów i budowanie coraz mocniejszej postaci w ramach konkretnego podejścia.
To również powód, dla którego Children of Morta może zostać na dysku znacznie dłużej niż do napisów końcowych.
Paws and Claws to mały dodatek z bardzo sympatycznym pomysłem
Paws and Claws wprowadziło do rodzinnego domu zwierzęta.
Można się nimi opiekować, a cały system wiąże się także z dodatkowymi bonusami i wydarzeniami.
Mechanicznie nie jest to rozszerzenie, które zmienia podstawy gry.
Ale pasuje do niej zaskakująco dobrze.
Children of Morta od początku dużo czasu poświęca domowi Bergsonów. Dodanie zwierząt sprawia, że przestrzeń staje się jeszcze bardziej żywa.
Co ciekawe, Paws and Claws miało też charakter charytatywny, a część przychodów z dodatku wspierała organizację pomagającą zwierzętom.
To jeden z tych DLC, które można spokojnie pominąć bez utraty głównej historii, ale jeśli polubisz rodzinę Bergsonów, raczej będziesz zadowolony z dodatkowych scen.
Ancient Spirits jest bardziej nietypowe
Drugim płatnym rozszerzeniem jest Ancient Spirits.
Najważniejszym elementem dodatku jest Yajouj’Majouj – wojownik korzystający z dwóch form walki.
Nie jest to jednak kolejny pełnoprawny członek rodziny do przechodzenia całej kampanii fabularnej.
Postać została przygotowana przede wszystkim dla Family Trials.
Dodatek przynosi też nowe elementy wyposażenia i kosmetyczne maski.
Jeżeli zależy ci głównie na historii Bergsonów, podstawowa gra daje pełne doświadczenie.
Jeżeli bardziej interesuje cię walka i budowanie postaci, Ancient Spirits staje się znacznie ciekawsze.
Complete Edition w 2026 roku ma najwięcej sensu
Dziś Children of Morta jest dostępne również w Complete Edition.
Pakiet zawiera podstawową grę, darmowe aktualizacje oraz dwa płatne dodatki: Paws and Claws i Ancient Spirits.
Przy promocji różnica cenowa pomiędzy podstawową wersją a kompletnym wydaniem bywa mała, dlatego przed zakupem warto zwyczajnie porównać oba warianty w swoim sklepie.
Nie dlatego, że DLC są niezbędne.
Nie są.
Po prostu kupowanie kompletnego wydania starej gry jest wygodne. Dostajesz cały pakiet i nie zastanawiasz się później, czego brakuje.
Czy gra jest trudna?
Bywa.
Ale nie należy do produkcji, które próbują zniszczyć gracza w pierwszym pokoju.
Wrogowie stają się groźniejsi, bossowie wymagają poznania ataków, a źle zbudowany run może szybko się skończyć.
Jednocześnie rozwój rodziny oznacza, że kolejne próby stopniowo stają się bardziej komfortowe.
Po premierze dodano też dodatkowe ustawienia trudności.
Jeśli więc hasło rogue-lite kojarzy ci się wyłącznie z brutalnym powtarzaniem tego samego poziomu sto razy, Children of Morta jest znacznie łagodniejszym wejściem w ten gatunek.
Nie ma permadeath. I całe szczęście
Bergson nie znika na zawsze po przegranej.
To ważne.
Śmierć kończy wyprawę, ale nie kasuje postaci.
Nie tracisz bohatera, którego rozwijałeś przez kilka godzin.
Stałe ulepszenia również pozostają.
Dzięki temu gra jest przystępniejsza niż część bardziej bezlitosnych roguelike’ów.
Porażka boli, ale nie powoduje chęci wyrzucenia pada przez okno.
Przynajmniej zazwyczaj.
Historia nie jest długa i właśnie dlatego działa
Children of Morta nie próbuje rozciągnąć fabuły na osiemdziesiąt godzin.
Główna kampania jest stosunkowo zwarta, choć ostateczny czas mocno zależy od liczby nieudanych wypraw, eksploracji i tego, jak szybko rozwijasz postacie.
To dobre rozwiązanie.
Rodzinne sceny pojawiają się wystarczająco często, by utrzymać zainteresowanie, ale historia nie stoi w miejscu przez dziesięć godzin grindu.
Po skończeniu kampanii zostają Family Trials, New Game Plus oraz możliwość eksperymentowania z innymi bohaterami.
Co po siedmiu latach może przeszkadzać?
Gra zestarzała się dobrze, ale nie idealnie.
Proceduralne poziomy z czasem zaczynają pokazywać swoje klocki. Po kilkunastu godzinach łatwiej zauważyć powtarzające się układy i schematy.
Nie każda postać jest też równie wygodna dla każdego gracza.
Niektórym Corruption Fatigue może przeszkadzać właśnie dlatego, że zmusza do odłożenia ulubionego bohatera.
Bywa też, że losowanie przedmiotów robi większą różnicę, niż byśmy chcieli.
Najważniejsze potencjalne minusy wyglądają więc tak:
- proceduralne podziemia po czasie zaczynają się powtarzać,
- część bohaterów ma wyższy próg wejścia niż inni,
- losowy zestaw przedmiotów może mocno wpływać na poziom trudności runu,
- Corruption Fatigue nie spodoba się osobom chcącym grać wyłącznie jedną postacią,
- gracze szukający ogromnego endgame’u mogą uznać zawartość za zbyt ograniczoną,
- to nadal stosunkowo kameralna produkcja, a nie wielkie RPG z otwartym światem.
Ale większość tych problemów jest mocno związana z samym gatunkiem.
Children of Morta nie próbuje być Hadesem
Dzisiaj praktycznie każda rozmowa o fabularnym rogue-lite prędzej czy później prowadzi do Hadesa.
Porównanie jest zrozumiałe, ale obie gry robią trochę inne rzeczy.
Hades jest szybszy, mocniej opiera się na kombinowaniu buildów i bardzo często reaguje dialogami na zachowanie gracza.
Children of Morta ma spokojniejszy rytm.
Więcej czasu poświęca domowi i całej rodzinie.
Nie próbuje też tworzyć jednego niezwykle dopracowanego bohatera. Zmusza do przeskakiwania pomiędzy kilkoma stylami.
Jeżeli ktoś skończył Hadesa i szuka „drugiego Hadesa”, może początkowo dostać coś innego, niż oczekiwał.
I dobrze.
Nie każda gra musi rozwiązywać gatunek w identyczny sposób.
Dla kogo Children of Morta jest najlepsze w 2026 roku?
Przede wszystkim dla osób, które lubią roguelite’y, ale potrzebują konkretnego celu fabularnego.
To także bardzo dobry wybór dla dwóch osób szukających gry do wspólnego przechodzenia.
Jeśli cenisz pixel art, dynamiczną walkę i RPG bez setek ekranów statystyk, także powinno zadziałać.
Z drugiej strony osoba oczekująca wielkiego otwartego świata, setek questów i rozbudowanych dialogowych decyzji nie znajdzie tutaj takiego doświadczenia.
Children of Morta jest mniejsze.
Bardziej zwarte.
I chyba właśnie dzięki temu po siedmiu latach nie czuje się jak relikt swojej epoki.
FAQ
Czym jest Children of Morta?
Children of Morta to fabularne action RPG z elementami rogue-lite. Gracz kieruje członkami rodziny Bergsonów, przemierza częściowo losowo generowane podziemia, rozwija bohaterów i walczy z tajemniczym Zepsuciem.
Kiedy wyszło Children of Morta?
Wersja PC zadebiutowała 3 września 2019 roku. W tym samym roku gra trafiła również na konsole PlayStation 4, Xbox One i Nintendo Switch.
Czy Children of Morta ma co-op?
Tak. Gra pozwala na wspólną rozgrywkę dwóch osób. Dostępne opcje zależą od platformy; na PC obsługiwany jest również internetowy co-op, natomiast wersje konsolowe oferują lokalną współpracę.
Ilu grywalnych bohaterów jest w Children of Morta?
W podstawowym składzie rodziny znajduje się siedmiu grywalnych bohaterów: John, Linda, Kevin, Lucy, Mark, Joey oraz Apan. Każdy ma własny styl walki i zestaw umiejętności.
Czy Children of Morta ma permadeath?
Nie. Przegrana kończy konkretną wyprawę, ale bohater nie znika na zawsze. Stały rozwój postaci i rodziny pozostaje, więc kolejne próby stopniowo dają więcej możliwości.
Czym jest Family Trials?
Family Trials to oddzielny od kampanii tryb bardziej skupiony na mechanice rogue-lite. Gracz przechodzi serię losowych etapów, tworzy build i korzysta z systemów przygotowanych głównie pod powtarzalną rozgrywkę.
Czy warto kupić Children of Morta w 2026 roku?
Tak, szczególnie jeśli lubisz gry akcji, roguelite’y i lokalny co-op. Pixel art dobrze się zestarzał, wszystkie najważniejsze aktualizacje są już dostępne, a Complete Edition zawiera również płatne dodatki.
Children of Morta w 2026 roku nadal ma coś, czego trudno podrobić
Można zrobić większy roguelite.
Można przygotować więcej bohaterów.
Więcej broni.
Więcej losowych kombinacji.
Więcej bossów.
Ale Children of Morta nie zostało zapamiętane dlatego, że miało największe liczby.
Zostało zapamiętane przez Bergsonów.
Przez powrót do domu po nieudanej wyprawie.
Przez ojca, który walczy obok swoich dzieci.
Przez rodzeństwo uczące się własnych możliwości.
Przez małe sceny, które z punktu widzenia wielkiego konfliktu fantasy właściwie nie powinny mieć znaczenia.
A jednak mają.
Po siedmiu latach mechanika nadal jest przyjemna, pixel art wygląda świetnie, a różne style bohaterów dają sporo miejsca na eksperymentowanie.
Family Trials dorzuca bardziej klasyczną zabawę rogue-lite. Co-op daje dobry powód do drugiego przejścia. Dodatki rozszerzają zawartość, ale nie są konieczne do zrozumienia podstawowej historii.
I jest jeszcze jedna rzecz.
Children of Morta jest skończone.
Naprawdę skończone.
Nie musisz czekać na sezon trzeci, dużą aktualizację ani zakończenie opowieści.
Możesz dziś zainstalować grę i dostać pełną historię.
W 2026 roku brzmi to prawie dziwnie.
Jeżeli Children of Morta ominęło cię w 2019 roku, nie ma powodu traktować go jak starego tytułu, który trzeba nadrabiać z obowiązku.
To nadal po prostu dobra gra.
Najpierw wybierzesz ulubionego Bergsona.
Potem gra zmusi cię do zagrania kimś innym.
Będziesz trochę narzekać.
A kilka godzin później okaże się, że właśnie ta druga postać jest teraz twoją ulubioną.
Rodzina, jak to rodzina.


Dodaj komentarz